poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Rozebrana zebra na zebraniu żebraków.

 

    Mięciutka pani w krótkich spodenkach dreptała ku codzienności a jej karnacja samym swoim istnieniem zaprzeczała idei lata. Czyżby córka piekarza? Poranek nasiąknięty chłodem podzielił ludzkość na zimno i gorąco krwistych. Rozłożone na żywopłotach pajęczyny zasnuły się mgłą rosy. Po niebie snują się ciemne, trójwymiarowe chmury, które już wkrótce powiją deszcz. Włoszce (przynajmniej tak usytuowałem ów język) od spaceru ze swoim panem skurczyła się talia i niemal dało się ją zamknąć w dłoniach. Proces miniaturyzacji sięgnął też bluzeczki, czy jak kto woli „topu”, spod którego wypływały piersi – nie to, że jakoś rozbrykane, tylko szmatka kusa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz