czwartek, 27 sierpnia 2026

Krokus kusi w kroku, kuma nic nie kuma.

 

    Wróble przeczesują chodniki w poszukiwaniu łupu. Może zbierają porzucone przez wczesnych przechodniów sny. „Podziwiam” pomazane ściany i sięgam myślą ku czasom minionym, kiedy malowanie kotwicy „Polski walczącej” było szczytową odwagą nocnych malarzy. Dziś, na modłę zachodniego stylu życia, w zgodzie z amerykańskim snem krzewią kulturę nieudacznicy, których stać na puszkę farby w sprayu.


    Niemal co dnia mijam kozacki biznes, oferujący (między innymi) „ruskie pierogi”. To tak walczą o wolność i demokrację? Z czystej złośliwości – kupiłem „ruskie”. Nawet nie były zbliżone do smacznych, a co dopiero pysznych, czy domowych. Z dialogiem też był problem – niby cztery kata tu siedzą, a wciąż polski jest dla nich obcy. Mało zdolne językowo, czy jakieś inne priorytety kierują działaniem przybyszy?


    Starsza pani powozi niesfornym zaprzęgiem. Psy rozbiegły się w nieskoordynowanych kierunkach pozostawiając starowinkę zdezorientowana i bez pomysłu, co z tym zrobić. Jakaś dziewczyna niesie łysego kota – w kocu. W tramwaju w oko wpada mi dziewczątko chude niemiłosiernie. Wpada dopiero wtedy, kiedy oswoję się z detalami. Na początek – wysoka, chuda, ruda – Pippi ze starej opowieści filmowej. Zamiast rudych kitek ma wielgaśne słuchawki, które dostrzegam dopiero wtedy, gdy oderwę wzrok od trampek. To najbardziej imponujący fragment jestestwa. Dominujący i odbierający wolę. Szczęściem wysiadła i mogłem podziwiać oddalające się skarpetki różowo-beżowe sięgające nad kolana dziewczęcia.

2 komentarze:

  1. Takie od pierwszego zdania, oniryczne, wyobrażenie wróbli przeczesujących w mojej głowie przystanek, w poszukiwaniu zgubionych okruchów sennych. Uśmiecham się dziś do Twoich słów, trampki, zakolanówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałem sprawdzić, co to "oniryczne. dzięki za dobre słowo

      Usuń