piątek, 18 września 2026

Trapera trapi trap trapisty.

 

W trawie marznie mocno spóźniony dmuchawiec. Ponoć nadejdzie świt i go ogrzeje, ale jeszcze nie teraz. Teraz, jedynym ciepłem w mroku jest cień kosa umykający przed groźną bo ludzką ciekawością. Duży, czarny jak noc pies na odblaskowej smyczy ciągnie dobrze odkarmionego właściciela. Obaj doskonale znają swoje miejsce i przeznaczony im koniec smyczy, ale kto kogo wyprowadza? Na przystanku pani w bieli i czerni wkłada do torby psa z kokardą między uszami – nie chce, by pałętał się między nogami, kiedy zajęta jest flirtem z internetem (mój sprzęt uwielbia poprawiać to słowo, by wybrzmiało z dużej litery, a ja je karcę za każdym razem i nie zamierzam na to pozwolić).


Do autobusu wsiada gość z tych wielkich zewnętrznie. Staje skromnie, jeśli można mówić o skromności w przypadku takiej Zawalidrogi w drzwiach, czym je upośledza i upokarza – ledwie śmią (absolutnie nie dla śmieją) się zamknąć, o otwieranie chyba będą błagać. Szczęściem dla drzwi – usiadł i sprowadził krzesełko z pozycji faktu do zuchwałego domniemania. A nawet dwa krzesełka, bo jedno nie zdołało dostatecznie zaopiekować się wielkością Siedzisława.


Dziewczyna z połyskującą fałszywymi diamentami i srebrem aureolą we włosach nerwowo łyka ślinę, chcąc wygasić nadmiar emocji związanych z dialogiem sms-owym. Beznamiętnie przewija pejzaże pani, która zapomniała, że jest piękna. Może zbyt rzadko słyszy dobre słowo? Chyba jest zimno. Ludzie splatają ramiona pod biustem. Ci, którzy biustu nie mają, też splatają. Zerkam na witrynę zamkniętej dopiero co po upojnym wieczorze kawiarni i widzę piskorza tramwaju, jak przemyka cicho, usiłując zgubić wzrok ciekawskiego prześladowcy, czyli mnie. Jeden z kominów elektrociepłowni też zmarzł, bo teraz krztusi się tłustym dymem mozolnie rozwiewanym przez niezbyt pracowity wiatr.


Zabawiam się nazwami dni tygodnia i deformuję je jak barbarzyńca ze skłonnościami sadysty. Niepodziałek, Wtórnik, Środek, Ćwiartek, Pijątek, Sobotaż, Dzielenia. Niewyszukane, łatwe do rozszyfrowania, ale czego wymagać od rozumu, kiedy nawet dzień wstać nie zamierza?


Dzisiejsze wyczyny tablicowe, jeśli mnie wzrok nie mylił, to D0 WYDRA i V1 BIEDA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz