środa, 17 czerwca 2026

Kolekcjo-nerka.


    - Fakju Maniek! - społeczne doły wyszły z miss-Grażyny równie szybko jak pośladki z dżinsowych szortów – Odpieprz się!

    Maniek grzecznie (jak na miss-Grażynę) pouczony - odpieprzył się. Nawet czyniąc to, myślał o niej miss-Grażyna. Nauczyła tego wszystkich już dawno. Kto był mniej pojętny trafiał na listę osobistych wrogów i pościł tam, aż zdechł. Z miss-Grażyną warto było trzymać, bo potrafiła z tych szortów wyskakiwać w takim tempie, że nawet napaleniec nie zawsze zdążył ze wzwodem na czas. Tam gdzie urzędowała miss-Grażyna języki znali tylko wracający z jumy z workiem pełnym wymienialnego szczęścia, dla pozostałych języki obce były jak sama nazwa wskazuje-obce. To dlatego miss-Grażyna musiała Mańkowi z ichniego na nasz przełożyć, żeby skutecznie odkleić go od własnego tyłka, który akurat miał coś pilniejszego do zrobienia, jak świecić dla Mańka w wersji non-profit. Idea darmowego świecenia jakoś nie została przyswojona przez miss-Grażynkę. Zawsze (prócz nasienia) pobierała cokolwiek się udawało pobrać, gdyż uboga lokalna męskość zbyt wiele nie posiadała, jednak (zdaniem miss-Grażyny) wszyscy bardziej cenili ją wiedząc, że oskóruje ich z dóbr do cna, względnie (niechętnie) zadowoli się usługą typu mycie okien, zakupy w spożywczaku, czy choćby wyczyszczenie jej trampek.

    A, właśnie! Dla porządku - jeśli słowo juma jest dla Ciebie słowem obcym, szanse że spotkasz miss-Grażynę są mniej niż iluzoryczne.

    Miss-Grażyna była stworzona do większych rzeczy i te wszystkie przyziemne obowiązki nie znajdowały do niej dostępu. Kiedy nie udzielała się cieleśnie na rzecz pospólstwa… no właśnie! Nikt nie wiedział co robi, gdy robi coś innego niż… Tymczasem miss-Grażyna miała hobby! Pielęgnowała je starannie i w wielkiej tajemnicy. Była fotografem amatorem. Paparazzistką, co ukradkiem lub telefonem pstrykała zdjęcia wszystkich pań, na których obliczu dostrzegła choćby szczątkową nienawiść do siebie. Czyli najczęściej żon, dziewczyn i konkubin facetów korzystających z łaskawości demokratycznego tyłka miss-Grażyny bez umiaru. Najbardziej spektakularne fotki mis-Grażyna drukowała na papierze fotograficznym i oklejała tablicę wiszącą na ścianie obok telewizora. Wciąż miała niedosyt skwaśniałych, wściekłych twarzy kobiecych i dlatego… eskalowała!

    Aby podgrzać atmosferę pleneru zdjęciowego umyśliła sobie, że trafi obiekty w chwili doskonałej furii. Umyśliła sobie pozyskać obraz wściekłości niewieściej z chwili, kiedy facet takowej piękności będzie mozolił się na zadku miss-Grażyny, w już uchylonym przedsionku orgazmu. Pozyskanie numerów owych pań i dyskretny anonim donoszący o akcie w trakcie nie były szczególnie łatwą operacją, jednak efekty spełniały oczekiwania i warte były każdego wysiłku. A nawet kilku zadrapań w szale zadanych jej rykoszetem.

    Tymczasem Maniek wyasygnował kwotę utajoną na intymność pozamałżeńską i już zamierzał zmierzać ścieżką ku przedwczesnemu (z punktu zapotrzebowania miss-Grażyny) wytryskowi. Miss-Grażyna musiała erotomana skarcić i powstrzymać zapędy do czasu, aż „jego luba” znajdzie się w zasięgu obiektywu. Dopiero wtedy – niech się swawolna dusza rozhula, by piekło jednak się wydarzyć mogło! I żeby zawisło w samym centrum tablicy nieustannego pasma sukcesów łowieckich miss-Grażyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz