Elegantka, której strój w rejonach górnych składał się z ramiączek w różnych kolorach wypasała psy na trawie. Psy co prawda żreć nie chciały, ale „przykucneły” i pod czujnym okiem posiadaczki opróżniły pęcherze. Pani była z nich taka dumna, że zignorowała tabliczkę na skraju trawnika – teren zabaw dla dzieci. Prosimy nie wyprowadzać psów. No i nie wyprowadziła! Szczały tam do woli, a analfabetka roztaczała wdzięki – gdybym miał zgadnąć, to bezdzietna analfabetka.
Zakładając, że każdy piesek wysika zaledwie setkę trzy razy dziennie, roczne skropliny osiągną niemal 110 litrów (ponad połowa dużej wanny). Nie wiem, ile jest psów na osiedlu, ale posiadacze eskalują – kto miał jednego, ma teraz dwa, albo i trzy. Na pewno psów jest więcej niż dzieci (ostatnio na placu zabaw dziewczynki osiągnęły przewagę nad chłopcami w stosunku 8:1). Przy setce psów będzie to dziesięć hektolitrów. I ta skromna wyliczanka nie świadczy o mojej nienawiści do psów – to nagie fakty – gówienka (te gęste) obecnie często są zbierane. Mocz zostaje - nie w przestrzeni prywatnej posiadacza, ale w przestrzeni ogólnej. Schną drzewa oszczane nadmiernie, a smród rośnie gdy słońce zacznie osuszać plamy.
Nie rozumiem, dlaczego cudzy pies ma być moim problemem. Gdybym ja regularnie sikał komuś pod oknem/klatką schodową/własnoręcznie posadzonym drzewem, zapewne błyskawicznie spacyfikowałyby mnie SŁUŻBY. A już spacery z psem do apteki, piekarni, czy warzywniaka uważam za ohydną sprawę – kupuję pieczywo, a tam cudzy „pieseczek-on-nie-gryzie-tylko-się-tak-cieszy” wytrząsa kurze i pchły na moje zakupy.
Jezus, Maria!
OdpowiedzUsuńTemat psów w przestrzeni publicznej zawsze wywołuje emocje, bo z jednej strony wiele osób traktuje swoje zwierzaki jak członków rodziny, a z drugiej łatwo zapomnieć, że wspólna przestrzeń należy też do innych. Samo posiadanie psa nie jest problemem, bardziej chodzi chyba o odpowiedzialność właściciela i zwykłe myślenie o tym, że ktoś obok też ma prawo czuć się komfortowo. Trochę mnie bawi, że czasem ludzie potrafią oburzać się na uwagi o sprzątaniu czy smyczy, jakby podstawowe zasady były atakiem na ich pupila.
OdpowiedzUsuńKurcze, ze tez nie można wszystkich zacewnikować odgórnie i w pampersa dozywotnio !A komarzyce- wykastrować z aparatu ssacego! I jeszcze mrówki ....z ich kwasem....A co z pyłkami roślin i traw?- Wykosić w pień! ;-)
OdpowiedzUsuńJa już nawet nie zabieram głosu, bo potem słyszę, że nie lubię zwierząt!
OdpowiedzUsuń