niedziela, 19 lipca 2026

Moc emocji.

 

    Elegantka, której strój w rejonach górnych składał się z ramiączek w różnych kolorach wypasała psy na trawie. Psy co prawda żreć nie chciały, ale „przykucneły” i pod czujnym okiem posiadaczki opróżniły pęcherze. Pani była z nich taka dumna, że zignorowała tabliczkę na skraju trawnika – teren zabaw dla dzieci. Prosimy nie wyprowadzać psów. No i nie wyprowadziła! Szczały tam do woli, a analfabetka roztaczała wdzięki – gdybym miał zgadnąć, to bezdzietna analfabetka.


    Zakładając, że każdy piesek wysika zaledwie setkę trzy razy dziennie, roczne skropliny osiągną niemal 110 litrów (ponad połowa dużej wanny). Nie wiem, ile jest psów na osiedlu, ale posiadacze eskalują – kto miał jednego, ma teraz dwa, albo i trzy. Na pewno psów jest więcej niż dzieci (ostatnio na placu zabaw dziewczynki osiągnęły przewagę nad chłopcami w stosunku 8:1). Przy setce psów będzie to dziesięć hektolitrów. I ta skromna wyliczanka nie świadczy o mojej nienawiści do psów – to nagie fakty – gówienka (te gęste) obecnie często są zbierane. Mocz zostaje - nie w przestrzeni prywatnej posiadacza, ale w przestrzeni ogólnej. Schną drzewa oszczane nadmiernie, a smród rośnie gdy słońce zacznie osuszać plamy.


    Nie rozumiem, dlaczego cudzy pies ma być moim problemem. Gdybym ja regularnie sikał komuś pod oknem/klatką schodową/własnoręcznie posadzonym drzewem, zapewne błyskawicznie spacyfikowałyby mnie SŁUŻBY. A już spacery z psem do apteki, piekarni, czy warzywniaka uważam za ohydną sprawę – kupuję pieczywo, a tam cudzy „pieseczek-on-nie-gryzie-tylko-się-tak-cieszy” wytrząsa kurze i pchły na moje zakupy.

10 komentarzy:

  1. Temat psów w przestrzeni publicznej zawsze wywołuje emocje, bo z jednej strony wiele osób traktuje swoje zwierzaki jak członków rodziny, a z drugiej łatwo zapomnieć, że wspólna przestrzeń należy też do innych. Samo posiadanie psa nie jest problemem, bardziej chodzi chyba o odpowiedzialność właściciela i zwykłe myślenie o tym, że ktoś obok też ma prawo czuć się komfortowo. Trochę mnie bawi, że czasem ludzie potrafią oburzać się na uwagi o sprzątaniu czy smyczy, jakby podstawowe zasady były atakiem na ich pupila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak pupil pogryzie postronnego to też emocje są podzielone. mnie uczyli zasady - strona niewykraczająca nie może ponosić konsekwencji. czyli wszelkie niedogodności powinny dotykać tego, który stoi za przyczyną.

      Usuń
  2. Kurcze, ze tez nie można wszystkich zacewnikować odgórnie i w pampersa dozywotnio !A komarzyce- wykastrować z aparatu ssacego! I jeszcze mrówki ....z ich kwasem....A co z pyłkami roślin i traw?- Wykosić w pień! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacietrzewiasz się i to niesłusznie. komarzyce i mrówki nie mają właściciela. pyłki traw również. za to psy są KUPOWANE przez NIEODPOWIEDZIALNYCH LUDZI - jak się nie ma dla psa warunków, to się zwierzęcia nie męczy. pies w bloku to nieporozumienie i choroba psychiczna (posiadacza, bo pies dopiero z czasem na nią zapadnie). właściciel idzie do pracy i dom stoi pusty przez 10 godzin na dobę. a psy potrzebują OBECNOŚCI I TERENU.

      Usuń
    2. Potraktowałam sprawę żartobliwie, wd. schematu ze starego dowcipu :,, jak wszyscy to wszyscy. Babcia też., Parafrazując. Problem jest z niektórymi, bo pewne granice powiny być zachowane. Niektórzy są zbyt egocentryczni, by dostrzec coś czy kogoś więcej, a tym bardziej ..czyjeś naturalne potrzeby, np. poczucie bezpieczeństwa.

      Usuń
    3. Pies w bloku....Lepsze mieszkanie w bloku niż kojec w schronisku. Zwłaszcza gdy pies jest mniejszych rozmiarów lub starszy. Zwierzę też ma swój ego-charakterek i trzeba go poznać.

      Usuń
  3. Ja już nawet nie zabieram głosu, bo potem słyszę, że nie lubię zwierząt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja mówię, że owszem lubię, ale pies musi mieć warunki - skoro się decydujesz na posiadanie, to z konsekwencjami. pies musi pobiegać, musi mieć SWOJĄ przestrzeń i czas na zabawy.

      Usuń