poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Ekstrakt o ewidentnym pechu.

 

    W przypływie szaleństwa zabiłem drania, nie zaprzątając sobie łba konsekwencjami. Kiedy w końcu ostygłem – wywiozłem truchło, żeby je zakopać, a wtedy nocną mogiłę oświetliły niebieskie koguty. Wewnątrz płytkiego dołu rozkładał się już jakiś nieborak, a mnie skazali za obu nieboszczyków.

12 komentarzy:

  1. Co za różnica, jeden czy dwóch... Zaczęłam właśnie czytać książkę pt. "Jak człowiek staje się seryjnym mordercą". Mam nadzieję się podszkolić, wszak nowy rok szkolny tuż, tuż i jakoś trzeba sobie w tej szkole radzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze. lepiej wagarować, niż chodzić do Ciebie na wykłady.

      Usuń
    2. Można ewentualnie chodzić, ale siedzieć jak Pan Bóg przykazał i uczyć się.

      Usuń
    3. można. ale to niełatwe.

      Usuń
  2. Pokuta za nieswoje grzechy,,,,wyraźnie wskazuje ,że nie wszystkim dopisuje w życiu szczęście...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mawiają, ze w drewnianym kościele dachówka na łeb spadnie pechowcowi.

      Usuń
    2. Hi,hi,hi :-) tego nie znałam...

      Usuń
    3. a drewniany kościół znasz?

      Usuń
  3. Jeśli bohatera tej opowieści ogarnęło szaleństwo,to on już nic chyba nie umiał.Ani żyć ani kopać ani myśleć racjonalnie.Szczęście miał jedynie ten świeży nieboszczyk,bo kara spotkała od razu kogo trzeba.Ale po co mu szczęście?Ewa

    OdpowiedzUsuń