A tymczasem, chodnikiem, rączo mknęła pani utyta tak doskonale, że dla zachowania równowagi musiała ciągnąć głową mocno w tył, bezpruderyjnie eksponując niebłahe popiersie i brzuchol, na którym spokojnie można byłoby ustawić olimpijską trasę slalomu giganta dla największych twardzieli świata. Empirię relokacji opanowaną miała perfekcyjnie, co znać było w kroku i bynajmniej nie sugerowałem się ukrytym pod kapturem brzucha łonem, lecz podziwiałem dziarski rytm, mogący stać się kanwą dla tam-tamu wymagającego rapera, w nadziei na wyszczekanie melorecytacji wokalnej z równie perfekcyjną dykcją.
Powożąc tramwajem, przemknęła pani motorniczka… co ośmielało się sugerować małą motorówkę, więc może to była motorniczyjka w uniformie i pod krawatem, która elegancją stroju zdeprymowała dwóch niechlujnych, zakapturzonych młodzieńców, spowitych patriotyczną wspólnotą kapturów – jeden skrywał łeb pod bawełnianą bielą, a drugi pod czerwienią. Jesień posiała demokrację narodzie – tak białopióry (oswajam się z myślą, że już za chwilę to określenie stanie się jego imieniem, więc może od razu Białopióry?), jak i łysol dyżurny (nieświadom raczej tego, że nosi imię Skórzastogłowy) w wełnianych czapkach spacyfikowani zostali prognozą wieszczącą temperatury jednocyfrowe. Wiadomo – skrzepną niesforne myśli, staną się bardziej gęste, oleiste i nie wiadomo jaką ideą wykwitną na wiosnę. Ledwie zaraziłem się tą konkluzją, a już uczepiło się mnie Solidarnościowe hasełko – Zima wasza, wiosna nasza itd… Z ostrożności procesowej, wolę nie dokończyć wyliczanki, bo przecież za mowę nienawiści modnie jest obecnie ujarzmiać penitencjarnie anonimowy ogół, na piedestały wynosząc wysoce podejrzane racje mniejszości, dewiacje i absurdalne, wiejące z Brukseli anomalia przyrodniczo-społeczne, nijak nie mające się do rzeczywistości i faktów autentycznych. Tęsknię, by chłopski rozum wrócił salony chociaż okazyjnie!
Podwórkiem przemknęła bardziej błękitna niż niebo listonoszyjka, przywiązana do gruntu olbrzymią torbą, kompaktowy wzrost rekompensując rozwiązłością w pozostałych widzialnych osiach. Za nią podążała najwyraźniej zazdrosna pani, eskalująca wszelkie listonoszyjkowe gabaryty w okazalsze nadmiary cielesne, a może i umysłowe, budząc pytanie niemal filozoficzne – czy krągłości mogą być bardziej okrągłe? Stopień wyższy od doskonałości, wydaje się być nieosiągalny dla śmiertelników, ale paradoksy i cuda zdarzają się mimo wszystko, kpiąc z eksperckich się-nie-da!
Z tablic dzisiaj spory zestaw: W3 DOSTU, V9 KIWI, V8 SOWA i jeśli mi wzrok nie spłatał figla D0 BIEGU.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz