W świecie „cyfrowych twórców” czuję się jak prowincjusz. Tworzę w głowie, utrwalam na papierze, a jeśli przepisuję w szpaler zer i jedynek, to już gotowe dzieło. Sztuka naiwna, żywcem wzięta z Cepelii, może kanciasta i niedoszlifowana, ale analogowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz