Zewnętrze ponure, jakby właśnie szło za trumną kogoś bliskiego i to pod wiatr. Piach, hojnie sypany w czas śniegów na szlaki wiodące do poszczególnych klatek reguluje ruch osiedlowy. Tylko dzieci i psy potrafią zmienić tor ruchu i wydostać się z tych szczególnych kolein. Opustoszały plac zabaw wydaje się być strefą zakazaną, zamkniętą dla użytkowników, choć trudno uwierzyć, że nagle wszystkie pisklęta dorosły – to byłby materiał na niezły horror. Z wrażenia wiatr wstrzymał oddech i nie rozsiewa obiadowych aromatów zarażając balkon za balkonem niedzielnymi smakołykami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz