sobota, 28 lutego 2026

Winniczek winowajca na winku w winnicy.

 

    Nie wiadomo kiedy klonom osiedlowym ostrzyżono głowy a nietrwała ondulacja wyokrągliła ich głowy w afro, które lada chwila się zazieleni. Plac zabaw tętni radością małoletnią, starsi dźwigają zakupy na cały tydzień, względnie dźwigają pieski nie skore do własnoręcznego przebierania krótkimi nóżkami po brudnych chodnikach. Słońce suszy wilgoć na ścianach, drobiazg ptasi zanosi się od serenad miłosnych, a tymczasem – wojna zaczyna się rozkręcać na dobre.


    „Państwo Izrael” – jak pyszałkowaci politycy mówią o sobie „w obronie własnej” zaatakowało Iran, z którym nawet nie graniczy. Oczywiście wesz może zaatakować wilka i nawet krwi possać, ale większych sukcesów ciężko się spodziewać, więc w konflikt (choć „Państwo Izrael” istnieje zaledwie od 1948 roku, powołane do życia na terenie Palestyny po zakończeniu „brytyjskiego mandatu” – czytaj okupacji, i zdążyło już skonfliktować się z każdym sąsiadem oraz z bardziej odległymi narodami z powodu niegasnącej pazerności) zaangażowali Wielkiego Brata, który prewencyjnie „broni swoich obywateli poprzez eliminację zagrożeń”, czyli bombarduje kraj tak odległy od własnych obywateli, że większość nawet nie wie, gdzie toto leży. Po tygodniach „rozmów pokojowych” potrzebnych, by w pobliże Iranu dopłynęły amerykańskie lotniskowce, skończyła się gawęda, a zaczął się piracki napad.


    A ja, jak ostatni frajer ciągle zastanawiam się, co „Państwo Izrael” ma na Usaków, że ci tak chętnie dają się wciągać w ich bagienka? Może amerykański sen śni się wyłącznie pod żydowskie dyktando? Skoro już nawet główny nurt dostrzegł, że to co się dzieje w Gazie, to ludobójstwo, jakakolwiek pomoc przestępcy powinna nazywać się co najmniej WSPÓŁUDZIAŁ W ZBRODNI i być ścigana prawnie. Tymczasem wieści medialne tłumaczą zaangażowanie Ameryki tak daleko od domu i wyjaśniają, jaka jest rola Izraela w tym konflikcie.


    PS. Zaraz zaraz. A kiedy podstępni Rosjanie zdradziecko napadli na bohaterskich Kozaków, to raz dwa spadło na nich dwadzieścia pakietów sankcji, usunięto ich sportowców ze światowych aren, a do napadniętych popłynęło finansowe wsparcie nieporównywalne z niczym, co może pamiętać żyjący człowiek. Więc świat WIE, co należy zrobić z tym piractwem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz