sobota, 26 września 2026

Klepnąć kleptomana klepką na klepisku.

 

    Pisklę płci męskiej w samotności szukało ukrytych głęboko we wnętrzu „supermocy”. Bóg jedyny wie w jaki sposób odkrył w sobie talenty muzyczne w grze na perkusji i uraczył osiedle solówką brawurowo wykonaną na blaszanej zjeżdżalni. Z wrażenia pierwsze dzieciaki przyszły na plac zabaw kilka godzin później. O zgrozo – w zdecydowanej większości gaworzyły cyrylicą. Czyżbym obudził się w sąsiednim kraju?


    Z dostrzeżonych tablic wyróżniła się taka L5 OPUS.

8 komentarzy:

  1. One przebudziły/pobudziły się w ten kraju?
    a my śpimy..., cykady na Cykladach, a ...
    Osesek

    OdpowiedzUsuń
  2. Bójmy się...,
    ale nie o siebie...
    charyzmatyczny solista może być... zespól we spół. Perkusyjny hejnalista(sygnalista?)
    a było tak b., bardzo cicho, za cicho...
    gorzej, jak dzieci zaczną się nudzić i szukać innych rozgrywek.
    Tylko trochę podrosną...,
    a wtedy należy(się)strzec, jak oka w głowie.
    "Stanę wtedy na raz...", jakiś gostek o 5 rano wrzucił bezkaucyjną do śmietnika ze szkłem, a mógł do innego i dać kaucyjnym pospać- za złotówkę, dziadostwo...
    Osesek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt - wyrzucanie butelek powinno być dozwolone od 9.00 do 19.00 max!

      Usuń
  3. Wybaczyć, ale nie wstrzymałem...
    Kot i pies były pod śmietnikiem. Albo taki psikot - jenot!? Kocipies. Wścieknięty jakiś? Ani małpkarz, ani konkurencja- dobra nasza. Szast prast, kombinezon, rękawiczki spawalnicze, plecak ucieczkowny, wór i śmieciarkogrzebarkę - własny wynalazek; rączka parasolowa z chwytaczkiem specjalistycznym i otwieraczem. O szóstej na schodach(miru żeby, no), ale pani Sąsiadka już czatowała przez szparę, zapamiętam. Będzie łup, będzie! Emeryt, konkurencja opijał rekord do nocy - 4 wory ze śwagrem taszczyli...
    Miałem fart, dwa wory-w jednym szkło, w drugim plastik. Pietruszka za wyprawę, będzie! Wory wrzuciłem za śmietnik, w jakieś zielsko. Przymaskowałem starą kordłą(własność wspólnotowa), chyba obsikana była - nie ruszą. Jakieś baldachy przekwitłe, ale, o dziwo jeden bialuśki, świeżutki. A jakże, przez rękawiczki(DNA!)zerwałem dla mej szalonej Sąsiadeczki, co przez szparę..., o włosach jakby pierun w pietruchę gruchnął. Ale głupia to ona nie jest, o nie. Jest śledząca i czujna..., donosi mi.
    Uwinąłem się w trymiga, po drodze do sklepiku, zgrzeweczka, małpeczka, do plecaczka(moro)i kurs - piwnica.
    Pod drzwiami Sąsiadki zostawiłem dwa b.... i tego baldacha białego-w rękawiczkach. W pralni się rozgaszczam, przez okienko filuję -śmietnik, plac zabaw i parking - obywatelski patrol. O 11 przyjdzie emeryt na zmianę(po mszy), wyniesie puszki, posprząta pety ... . Porządek musi być! i bezpieczeństwo, od tego gaśnica samochodowa - a już na śmietniku była. Szaleniec jakiś do biologicznego wrzucił.
    Czujność!
    Wybaczyć proszę...
    Osesek.

    OdpowiedzUsuń