Każdy kardiolog trąbi, że ruch, uprawianie sportu i każda aktywność fizyczna to miód na serce. Że krew krąży żwawiej i dotlenia mózg, który ze szczęścia wariuje w pozytywnym sensie. Ale mało który wspomni, że sport, to obciążenia. Że układ szkieletowy reaguje, że się zużywa, naraża na kontuzje i trwałe uszkodzenia. Żaden lekarz nie wspomni, ze sport to koszty. Nie każdy może biegać, ale i w ten sport elegantki muszą zainwestować niemałe pieniążki, żeby pupa wdzięcznie przetaczała się po asfaltowych ścieżkach. Rowerzyści? Zakupy tanie nie będą, chyba, ze ktoś jest domorosłym mechanikiem i wszystko zrobi sam. Pływanie? Baseny są rzadkie, jak dzika przyroda.
Więc co? Co robić, żeby onemu szczęściu pomóc nie rujnując się ekonomicznie? Jak uniknąć pułapek i zbawić tak serce, jak i mózg? Jak podnieść ciśnienie nieszkodliwie, poza związkami w przemocowej pracy zarobkowej, czy wymuszonej miłości? Desperacja wskazuje jedno rozwiązanie – seks w wersji autoerotycznej. Można uprawiać bezkosztowo, nie narażając się na wydatki na strój, czy sprzęt. Można uprawiać bez względu na pogodę, czy porę roku. Nie wymaga „zgranej ekipy”, rezerwacji miejsc, karnetu, trenera personalnego, porad medycznych. Nie trzeba się wstydzić przed obcymi, wulgarnie komentującymi nasze wysiłki zmierzające ku szczęściu. A krew na pewno krąży żywiej, mózg nie tylko się dotlenia, ale i wypełnia szczęściem, które wycieka nie tylko oczami, czy nosem. Bezpieczny seks, nie niosący zagrożeń zarażenia się czymś brzydkim i to bez zabezpieczeń. Zerowe ryzyko niechcianej ciąży, także jest nie do pogardzenia. Dostępny dla każdego i o każdej porze, bez względu na płeć faktyczną i deklarowaną. Wystarczy sobie przypomnieć o własnym serduszku, zaciągnąć zasłony i leczyć się do woli, aż organizm nam podziękuje. Nie trzeba się chwalić, ani skarżyć. Fakty pozostaną faktami. I uśmiech zagości na twarzy twojego kardiologa częściej, niż gdybyś przebiegł w spalinach milion kilometrów.
Czy to artykuł do poradnika pielęgnującego samodzielność?
OdpowiedzUsuńniech będzie jak zechcesz. każdy sam sobie ustali co i dlaczego. skąd pomysł, żeby autor tłumaczył się z dzieła? popełniłem i tyle.
UsuńNo tak, jest to jakiś sposób na życie. Tylko to szczęście jakieś takie krótkotrwałe.
OdpowiedzUsuńza to samorządne i niezależne. jak Solidarność.
Usuń