Dziewczęta dziś jakieś senne, może śnięte, wodzą lakierowanym mgłą wzrokiem po zewnętrzu niegodnym ich uwagi. Zrudziała baryłeczka nie wypuszczając z dłoni elektro-papierosa maluje rzęsy korzystając z małego lusterka, by podziwiać efekty w trakcie jazdy po drogach, które w te wakacje nie zakwalifikowały się do remontu. Na przystanku szamoce się łysy King-Kong, usiłujący jakoś zapanować nad czterema sztukami bagażu. Na pewno mógł się spakować w liczebnie mniejszą zgraję toreb i plecaków.
Reklamy proponują mi kreatywną naukę, albo sugerują, że gdy ja podróżuję moje pieniądze mogą pracować – cóż na razie jest odwrotnie. Kolejny przystanek, a na nim facet o łydkach pogryzionych w milionie miejsc – zupełnie, jakby nocował z nogami w grzęzawisku pełnym pijawek. Chodnikiem sunie kobieta w marynarce i trampkach – czy to już „sportowa elegancja”?
Ja dziś widziałam dziewczynę w szortach i kozaczkach, chyba ma nogi wrażliwe na zimno, bo bluzka na ramiączkach tylko...
OdpowiedzUsuńMarynarka i trampki, to świety zestaw... Twoje oko nie przepuści ani rzęsy :P
OdpowiedzUsuńNadmiar bagażu, to prawdziwa udręka, ja już wolę spakować się w jedną, wygodną, nawet za dużą walizkę (bo coś z podróży się wiezie do domu, choćby wspomnienia :-) jeszcze niepoukładane) niż szamotać się z torbami.
OdpowiedzUsuńFacet pogryziony- obstawiam,że to wędkarz może być.A pani w marynarce idzie do pracy,tam zdejmuje trampki,nakłada najpiękniejsze szpileczki na świecie i siada przy okienku obsługi klienta.Ewa
OdpowiedzUsuń