poniedziałek, 20 lipca 2026

Temu bogatemu Bogu miła była Bogumiła.

 

Panowie grzeją dłonie pod pachami – własnymi, żeby nie było niedomówień. Czyli, chyba-zimno. A do autobusu wsiada dojrzała niewiasta o pancernych łydkach i klatce piersiowej wyglądającej raczej na umięśnioną, niż zawierającą piersi, w stroju w sam raz do ćwiczeń fizycznych. Kulturystka, czyli pani od kultury (ciała?). Zerkając na stan chodników w centrum Miasta dochodzę do wniosku, że weekendowa ulewa była z tych bardziej rozpasanych. W opłotkach nie było aż tak „intensywnie” – słowo nadużywane podczas relacji z meczów piłkarskich, kto wie czy nie robi medialnej kariery.


Emerytowany Dżokej ściga pieszo pięknie wyprostowaną, dystyngowaną panią. Istna księżniczka, ze szlachetną elegancją drzemiącą w każdym ruchu. Schodzę im z drogi, w duchu życząc powodzenia Dżokejowi - w pościgu i nie tylko. Latarni nudzącej się na kamiennej balustradzie mostu mocno się spociło, albo spłakała się minionej nocy, bo wciąż perlą się pod nią tłuściutkie krople, połyskujące w słońcu jak brylanty.


Chłodny wiatr studzi emocje, a ja dumam bez nadziei na rozwiązanie dylematu – jeśli mój telefon fabrycznie wyposażony został w jakieś aplikacje, których nie używam, to one są wyłączone tylko dla mnie, czy dla operatora także? Raz sprawdziłem własną „oś czasu”, choć z GPS nie korzystałem i okazało się, że telefon WIE, skąd i dokąd przemieszczałem się parę miesięcy wstecz, a nawet przypomniał mi, o której i z jakiego autobusu skorzystałem. Oglądając filmy, podziwiam działanie systemu rozpoznawania twarzy z wykorzystaniem ulicznych i samochodowych kamer czy telefonów ludzi z marginesu planu filmowego. Każdy współczesny aparat robiąc zdjęcia, potrafi wyszukać w zasięgu migawki twarze, by nadać im ostrości. A jeśli ja nie korzystam z aparatu, tylko gadam, to też je znajduje? Żeby mimowolnie nie zrobić przechodniom krzywdy, schowałem aparat głęboko w plecaku (prywatna czarna dziura, wyłącznie do użytku osobistego). Cóż - tak naprawdę, nawet w przewlekłym marszu nie nauczyłem się korzystania z zaawansowanych usług teleinformatycznych, więc wymieniłem wieloczynnościową maszynę cyfrową na klawiszowca, a z sieci korzystam stacjonarnie, opierając zad na czymś miękkim, powiedzmy pluszowym.


Powinno mocno mnie niepokoić, że serwery zbierające rozmaite dane znajdują się daleko poza granicami Polski? Ostatecznie, nawet gdyby przechowywane były na miejscu, zdeterminowany uległy/pazerny urzędnik przekazałby je, nie licząc się z interesem podwładnych.


PS. Czy komplementem jest wyznanie kobiecie, że przepięknie się starzeje?

6 komentarzy:

  1. Nie wiem, od czego zacząć, właściwie to mam te same rozkmini telefoniczne, kiedyś częściej, teraz zapominam. Ale nie przemieszczam się rozmawiając przez telefon, nie lubię idąc rozmawiać. Jeśli powiesz kobiecie, że pięknie się starzeje, jest to komplement, ja bym tak poczytała, bo przecież człowiek się w życiu starzeje i nie ma się co ceregielić i owijać słów w różowe chmurki. Są też komplementy, kobieta, kobiecie na ten przykład mówi, że jest jak wino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. nie sądziłem, że ktoś w ogóle zauważy ten komplement, a co dopiero odniesie się. widziałem kiedyś panią, której włosy były białe ze starości. a poruszała się z taką elegancją, że aż trudno było oczy oderwać.

      Usuń
  2. Dla mnie byłby to komplement!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapamiętam. na wypadek, gdybym kiedyś zajrzał w Twoje strony.

      Usuń
  3. Myślę, że byłby to komplement. Jednak nie wiadomo, co w czyjej głowie siedzi - ja bym nie ryzykowała.
    Kilka lat temu tato, gdy jeszcze żył, zobaczywszy u mnie klawiszowca (staliśmy na przystanku), zbulwersował się, odciągnął mnie na bok i wysyczał: "Schowaj to dziadostwo i wstydu przed ludźmi mi nie rób. Ze średniowiecza się urwałaś?". No cóż. Zmobilizowana przez Tatunia Córuni Córunia Tatunia nabyła smartfon, przenosząc się w ten sposób do epoki... mhm... oświecenia?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno wyczuć gdzie się przeniosła. ale podobno grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne idą gdzie chcą.

      Usuń