Młody wróbel usiłował (młodzież wiecznie usiłuje i sprawdza, na jak wiele jej pozwolą) dogonić ćmę, jednak tym razem ćmie się udało, jeśli jej cyrkowe akrobacje powietrzne można nazwać szczęściem, zamiast talentem i sprawnością. Grunt, że ćma kręciła piruety do rezygnacji wróbla.
Kobieta doskonale wypukła nosiła opiętą (gdzieniegdzie) bluzeczkę, której dolne szwy usiłowały pogłaskać brzuszek bez szans powodzenia. Dół bluzeczki wisiał w powietrzu i nawet podmuchy wiatru okazały się niewystarczające. W autobusie jechała z mamą dziewczyneczka w sukience w motylki. Dziecko po kolei wertowało twarze dorosłych i najwyraźniej wyrabiała sobie opinię o obcych, ale z efektami nie zdradzała się absolutnie. Biła od niej dojrzałość i powaga, jakiej brakuje o wiele starszym „koleżankom”. Prawdziwa królewna. Może dlatego miała upleciony dookoła główki warkocz imitujący prawdziwą koronę.
Opalona pani w wieku najmarniej średnim ozdobiła uda sporymi tatuażami i chciała się chyba wszystkimi pochwalić, bo jej dżinsy znajdowały się w katastrofalnym stanie. Strzępy po przejściu przez młockarnię. Wsuwanie tego arcydzieła na siebie musiało być sporym wyzwaniem. W okolicach dworca (i nie tylko) zastanawia ilość obcorasowców, od pierwszego spojrzenia wyróżniających się z tłumu.
Nie mam pojęcia, skąd ta moda na bylejakość, na dziurawe spodnie jakby je pies poszarpał, a nawet na dziurawe rajstopy. I jeszcze na obuwie sportowe i glany do sukienek i spódnic.
OdpowiedzUsuńnowoczesność. dekonstrukcja. alternatywne modele urody - miliard określeń znajdziesz na śmietnikowe baby. i na facetów też.
Usuńkręciłem się w pobliżu plaży nudystów. Wiało...Zdecydowanie więcej atrakcji czekało na dworcu, ale też nie zdecydowałem się wejść do byle jakiego pociągu...i uciec. jak nie upały, to wieje i pada. Pozostał podmosteczek w parku koło Starówki. Dziewczęta i chłopcy (narybek kloszardzki, czy wakacjusze?) bawili się wedle radośnie i beztrosko, mimo, że dżdżyło z lekka. Q.., jacy oni byli szczęśliwi, nie próbowałem dołączyć, brak odwagi...na wyzwolenie. Polazłem po małpkę...
OdpowiedzUsuńR.
czyżby to jedyny mosteczek? może warto poćwiczyć pod innym, mniej wyeksponowanym? nie ma co tak łatwo rezygnować z szczęścia
UsuńAle nic się nie zmieni, póki brak porozumienia. Niektórzy cierpią niepotrzebnie, a niektórym trzeba igrzysk i chleba.
OdpowiedzUsuńI niepokoi mnie widok bardzo poważnego dziecka...
ono było zainteresowane wszystkimi pasażerami. ale pojedynczo i po kolei. zupełnie, jakby zamierzało nas zapamiętać co do szczegółu. może autystyczne?
UsuńTrudno powiedzieć. Czasem w nowych, nieznanych wcześniej okolicznościach dzieci wycofują się i tak sobie obserwują otoczenie.
UsuńDobrego dnia!
wzajemnie
Usuń