Dzieci opatulone, puchate, wyglądają jak kuleczki. Bardziej przypominają wróble na króciutkich nóżkach, niż raniuszki. Dorośli chodzą pokrzywieni, z rękami w kieszeniach. Nieliczne światła w oknach sugerują życie utajone, ale większość okien milczy. Tylko ktoś za ścianą boruje dziury monotonnie i na szczęście niezbyt uporczywie. Sroki zwiedzają wnętrza blokowe i place zabaw, wypatrując łupów. Barwy stonowane, bez uniesień. I pustka wypełniona ciszą, jakiej latem nie da się uświadczyć. Nawet samochody jeśli już jeżdżą oszczędzając uszy postronnych, choć ich także nie widać. Może poszli do centrum? Na Rynek, do ludzi!
A czy maskonur to zamaskowany nurek?
OdpowiedzUsuń