Owszem, oglądam się za szczupłymi gazelami, jednak prawdziwie „kosmate myśli” miewam mijając bardziej okazałe niewiasty. Warto podkreślić, że „kosmate myśli”, to dla mnie jedno z ostatnich eksplorowanych pól erotyzmu. Gdy zmysły toczone przez czas zaczynają zawodzić – trzeba konfabulować!
Gazele są ładne, ale to bizon ma historię, masę i ciepło właściwe. Czasami to jedyna forma cardio dla mózgu. Hehe, że się tak wyrażę.
OdpowiedzUsuń