piątek, 30 stycznia 2026

Drapak dał drapaka i podreptał do paki.

 

Psy sąsiada z daleka rozstrzelały ciszę, krzycząc – widzę cię! I szybko zostały zbesztane przez właściciela, więc poświęciły energię na węszenie w czymś, co także wymagało błyskawicznej reakcji ze strony nadzoru nad psimi swobodami. Rzadki, drobny śnieg nie wypełnił nawet fug w płytach chodnikowych, zaledwie podkreślając ich kształt. Ulicą przemknął pług śnieży, chyba zawstydzony bezrobociem i tylko kogutem sygnalizował zapał do pracy.


Na zewnątrz miga mi neon – Pożyczka pod zastaw wszystkiego. Nie potrzebuję, jednak na wszelki wypadek usiłuję przypomnieć sobie, gdzie utkałem wszystko. W szufladzie? Na pawlaczu? A może wyniosłem do piwnicy? Jakiś inteligent, w celu poprawy płynności ruchu wymyślił, aby przed (i za) obleganym dworcem kolejowym przejścia dla pieszych nie posiadały świateł. Nim autobus przejechał „zebrę”, uciekły mi dwa tramwaje. Ciężko być stoikiem. Zerkam w okna uciekających tramwajów i dostrzegam pełne energii szkraby, dla których smutna, zgaszona dorosłość jest ledwie tłem i to niezbyt zajmującym. Wreszcie jadę. Przede mną nastolatka z perkatym nosem, na którym zawiesiły się okulary przepytuje koleżankę z wad i zalet mieszkania w aglomeracji. Pilnie uczę się, korzystając z cudzych notatek.


    Skostniała czapla na skrzepłej fosie raczej medytuje, niż poluje, bo czy potrafi rybkę wyłuskać, spod lodu? Na lodzie utrzymują się wyłącznie śmieci, głównie plastikowe.

2 komentarze:

  1. My dziś na krótkiej wycieczce w pola, widzieliśmy dwa bociany, oby nie zamarzły , bo idą mrozy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w lesie ponoć udało się leśnikom znaleźć zmarzniętego żurawia. też dziwaczne odkrycie.

      Usuń