Psy sąsiada z daleka rozstrzelały ciszę, krzycząc – widzę cię! I szybko zostały zbesztane przez właściciela, więc poświęciły energię na węszenie w czymś, co także wymagało błyskawicznej reakcji ze strony nadzoru nad psimi swobodami. Rzadki, drobny śnieg nie wypełnił nawet fug w płytach chodnikowych, zaledwie podkreślając ich kształt. Ulicą przemknął pług śnieży, chyba zawstydzony bezrobociem i tylko kogutem sygnalizował zapał do pracy.
Na zewnątrz miga mi neon – Pożyczka pod zastaw wszystkiego. Nie potrzebuję, jednak na wszelki wypadek usiłuję przypomnieć sobie, gdzie utkałem wszystko. W szufladzie? Na pawlaczu? A może wyniosłem do piwnicy? Jakiś inteligent, w celu poprawy płynności ruchu wymyślił, aby przed (i za) obleganym dworcem kolejowym przejścia dla pieszych nie posiadały świateł. Nim autobus przejechał „zebrę”, uciekły mi dwa tramwaje. Ciężko być stoikiem. Zerkam w okna uciekających tramwajów i dostrzegam pełne energii szkraby, dla których smutna, zgaszona dorosłość jest ledwie tłem i to niezbyt zajmującym. Wreszcie jadę. Przede mną nastolatka z perkatym nosem, na którym zawiesiły się okulary przepytuje koleżankę z wad i zalet mieszkania w aglomeracji. Pilnie uczę się, korzystając z cudzych notatek.
Skostniała czapla na skrzepłej fosie raczej medytuje, niż poluje, bo czy potrafi rybkę wyłuskać, spod lodu? Na lodzie utrzymują się wyłącznie śmieci, głównie plastikowe.
My dziś na krótkiej wycieczce w pola, widzieliśmy dwa bociany, oby nie zamarzły , bo idą mrozy!
OdpowiedzUsuńw lesie ponoć udało się leśnikom znaleźć zmarzniętego żurawia. też dziwaczne odkrycie.
Usuń