piątek, 9 stycznia 2026

W sali sola w soli i solidny soliter.

 

    Drzewa i krzewy okryły się szronem, skrzącym się w świetle reflektorów. Autobus raczył nie przyjechać, w trosce o kontakty międzyludzkie, pozwalając sąsiadom nacieszyć się towarzystwem. Kolejny, kiedy się już pojawił jechał jakby zamierzał ustanowić rekord długości przejazdu wydzielonym pasem ruchu. Później okazało się, że kierowca zwyczajnie nie znał trasy gdy zatrzymał się na niewłaściwym przystanku. Przesiadka na tramwaj, już mocno spóźniona przebiegała też pod górkę – zanim przyjechał, przystanek nawiedził kolejny „mój” autobus, czyli swobodnie mogłem wyjść z domu pół godziny później nie zmieniając porannej Odysei. O Nóżce mogłem zapomnieć, a Rzeka zamarzała coraz śmielej i mało gdzie jeszcze było widać nurt. Na przystanku kobiety z pozaplatanymi nogami, jakiś pan ćwiczący kujawiaka, chłód cierpliwie przegryzający się przez warstwy odzieży. I tylko śniegu ciut przymało, żeby pochrzęścić idąc dokądkolwiek.


    Po południu wracając trafiam wybujałe we wszystkich osiach dziewczę. Stoi na rogu ulicy ręce mając zajęte smyczami. Pieski się rozbiegły, dzięki temu miała rozpiętość około czterech metrów, co niekoniecznie podobało się pozostałym użytkownikom chodnika. Jakiś wygłodniały gołąb wydłubuje z zamarzniętych rzygowin co atrakcyjniejsze fragmenty, a Śpiewna Nerwica zachowuje aktywność mimiczną pomimo mrozu.

10 komentarzy:

  1. Niektórzy kierowcy to nie tylko nie znają trasy, ale czytać po polsku nie potrafią. Pasażerowie też. Napisane, motorniczy nie sprzedaje biletów! A typ walił piąchą w kabinę i domagał się jakiegoś łantykietplis. Był z dalekich stron, popielaty z zimna. Nie wspomogłem...
    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytanie to niełatwa sztuka. niektórych nie stać na taki wydatek energetyczny

      Usuń
  2. a jakże,
    poradniki, rachunki, mandaty, wezwania, upomnienia czytam od niechcenia..., raczej.
    tu odnajduję jakby chwilkę zapomnienia. Potrafię się czasami nawet wczuć i tak jakbym tam, gdzieś był, widział to i to? to się nazywa projekcja? Tylko zapachów mi brak, ale smak w ustach nieustannie brrr... ten sam, sam się wzdrygam... Takie to ja mam objawienia/objawy? Przełykam i słyszę głosy upominające, grożące, pouczające, ostrzegające, karzące ... . Przyszli... . Lubię dziewczęta z monopolowego i Kierownika też-dał mi ostatniego dżajgera w prezencie, a ja obiecałem mu coś do czytania-myślę o kryminalistyce, albo patologiach ... . dużo żółci na śniegu.
    G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żółć na śniegu kojarzy mi się jednoznacznie z fizjologią
      miło, że znajdujesz coś, w czym możesz się odnaleźć, a nawet wczuć i połazić w moich butach po Mieście. życzę, by udawało się za każdym razem.

      Usuń
  3. Twój opis jest jak mała poezja codzienności – widać w nim uważne oko obserwatora, który potrafi zauważyć szczegóły, które dla innych umykają. Podoba mi się, jak łączysz codzienne, czasem frustrujące doświadczenia komunikacyjne z obserwacją świata – od zamarzającej rzeki, przez ludzi na przystanku, po rozbiegane pieski. Czytając, niemal słyszę skrzypienie śniegu i czuję ten chłód, a jednocześnie uśmiecham się na widok scenki z dziewczęciem i psami. To jeden z tych tekstów, które pokazują, że w zwykłym dniu można znaleźć małe, piękne momenty, jeśli tylko się na nie uważnie spojrzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małe zdarzenia, to małe radości, ale też troski niewielkie. lubię życie w małym świecie i jakoś do tego "wielkiego" mi niespieszno.

      Usuń
    2. ja też lubię swój mały świat. staje się z każdą chwilą coraz większy, chociaż pozornie się nic nie zmienia.

      Usuń
    3. zmienia się - percepcja. może po prostu więcej dostrzegasz?

      Usuń
  4. Bardzo klimatyczny, uważny opis zimowego dnia. Jest w nim i poezja szronu skrzącego się w świetle, i ta codzienna, trochę przekorna rzeczywistość komunikacyjna, którą wszyscy dobrze znamy. Szczegóły z przystanku i spotkanych po drodze ludzi tworzą obraz, który czyta się z uśmiechem i nutą refleksji. Taki zwyczajny dzień, uchwycony z wyczuciem i lekkością – zostaje w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie! zwyczajnie niezwyczajny. każdy jest inny, choć nieco podobny do poprzedniego. wystarczy zauważyć różnice, zamiast martwić się, że co dzień tą samą ścieżką się podąża.

      Usuń