Szpaczy zwiad spadł na osiedle. Z wysokości brzozy obserwuje szykujące się do kwitnienia magnolie, śliwy wiśniowe i głogi. Pani, która kilka dni temu krzyczała na kierowcę, że przyjechał siedemdziesiąt sekund za późno, dziś wsiadała dumna z punktualności zawodowca. Obserwuję wewnątrz znacznie większą liczbę kobiet niż mężczyzn, a w mijających samochodach z grubsza panuje równowaga, z lekką tylko nadwagą męską. Czyli co? W Mieście mieszka więcej kobiet niż facetów? Kozackie baby zaburzyły równowagę?
Kloszardzica w okularach wzmacniała siłę wzroku puszkowym piwem. Chciałem napisać, że przypominała wypraną sowę, ale czy kto widział sowę o bordowych piórkach? Starczyło na piwko, to i na farbkę także. Fiołki-albinosy rosły obok prozaicznie fioletowych, czyli porozumienie w tolerancji i równouprawnieniu jakieś udało się osiągnąć. Dziewczę w dresowej bieli namalowało sobie rumieńce między uszami, a oczami – najwyraźniej nie miało pojęcia, gdzie rumieńce występują w naturalnych warunkach.
Samice gołębi, oblężone niczym Monte Cassino, kolejno ulegały naporowi samczej napastliwości bez zażenowania podbijającej płeć słabszą i depczącej pazurkami plecy wybranki w ramach „gry wstępnej”.